Dyskusje / Re: Cieżkie naruszenie warunków umowy

  • Re: Cieżkie naruszenie warunków umowy | Johnson <johnson@nospam.pl>
    Arek pisze:

    [ciach ...]

    Wiem swoje i nie chce mi sie z tobą gadać.


    --
    @2007 Johnson
    johnson@pookmail.com
    "Ars iuris non habet osorem nisi ignorantem"

  • Re: Cieżkie naruszenie warunków umowy | Arek <arek@eteria.net>
    Użytkownik Jackare napisał:
    > Nie zgodzę się. Wykładnikiem jakości firmy jako pracodawcy jest nie
    > tylko wysokość wynagrodzeń, ale także całe otoczenie pozapłacowe zwane
    > ogólnie środowiskiem pracy. Człowiek spędzający w tym środowisku minimum

    Ale to o czym pisałeś nie ma nic wspólnego ze środowiskiem pracy.

    > Odpowienio zarządzając elementami pozapłacowymi pracodawca może
    > stymulować zgodny z jego oczekiwaniami rozwój pracowników, budować
    > poczucie lojalności oparte nie tylko na pieniądzu.

    Socjalistyczne dyrdymały.
    Tak naprawdę hoduje sobie tylko wrogów i brak szacunku.
    Bo niestety tak to jest, że 99,99999999999% ludzi nie mogąc się
    bezpośrednio odwdzięczyć za przysługę zaczyna nienawidzić przysługodowacę.
    I nic z tym nie zrobisz, taki psychologiczny mechanizm, znany zresztą
    ludzkości co najmniej do czasów Jezusa :)

    > Najłatwiejsze i najbardziej szkodliwe jest po prostu podniesienie
    > wynagrodzeń wraz z odpaleniem państwu wszystkich związanych z tym obciążeń.

    Aaaaaaaaaaa.... a więc to tak! I kto tu o prawie prawi? :)

    A tak serio - można inaczej to rozwiązać i wypłacać ludziom
    wynagrodzenia a nie demoralizujące substytuty.

    > Wraz z upadkiem komuny poległo całe zaplecze socjalne polskich
    > przedsiębiorstw. Teraz powolutku się odradza. Tym razem przychodzi z
    > zachodu i będzie dobre :). Bo zachodnie.

    Nie będzie dobre. Socjalizm też przyszedł z Zachodu, tak na marginesie.

    > W najbliższych latach ono będzie jednym z głównych pól konkurencji o
    > pracowników pomiędzy firmami bo ludzie są wygodni i sobie to cenią.
    > Czy socjal będzie wewnętrzny organizowany przez firmę czy też na
    > zasadzie wykupienia usług outsourcingowych od specjalistycznych firm to
    > rzecz drugorzędna.

    Ale ciągle będzie to socjalistyczny pomysł - socjał jak Ty to nazywasz
    - działalność, która HAMUJE rozwój firmy, która NIE POWINNA być jej
    sferą działalności.

    > chcesz czy nie tak się sprawy zaczynają mieć w dużych firmach, tych
    > najbardziej atrakcyjnych dla pracowników.

    A mnie to tylko cieszy.
    Bo takie firmy giną w konkurencji ze mną.

    > Nie wiem. Spotykam się cały czas z zimną kalkulacją. Sam też podchodzę
    > do tego na chłodno jak do każdej innej transakcji handlowej. Jeżeli
    > warunki mi nie odpowiadają - nie dokonuję jej i tyle.

    Przemyśl, czy umowa z człowiekiem to chłodna transakcja handlowa.

    > a to już kwestia ludzi i w pewien sposób branży w której działają.
    [..]

    Powiedziałbym, że ogólnej mentalności w Polsce.
    Gdyby było inaczej, nikt tu by już nie został.
    I to nie ze względu na wynagrodzenia, lecz koszmar życia tutaj i lekkość
    tam.

    pozdrawiam
    Arek

    --


    www.hipnoza.info










  • Re: Cieżkie naruszenie warunków umowy | Arek <arek@eteria.net>
    Użytkownik Johnson napisał:
    > Wiem swoje i nie chce mi sie z tobą gadać.

    O tym właśnie mówię, że "Ty swoje wiesz" i nikt Cię nie przekona, że
    "białe jest białe a czarne czarne" , że tak zacytuję naszego prezydenta.

    Arek


    --


    www.hipnoza.info

  • Re: Cieżkie naruszenie warunków umowy o prace przez Pracodawce..... | krys <krys_@poczta.onet.pl>
    Arek napisał(a):

    > A na śniadanie pijam krew niewiniątek...

    Jak cię czytają, tak cię piszą.
    >
    > żenada :(

    Masz rację.

    --
    pozdrawiam
    Justyna

  • Re: Cieżkie naruszenie warunków umowy o prace | poreba <dmicfg@polboks.pl>
    Dnia Tue, 24 Apr 2007 11:30:02 +0200, Jackare napisał(a):

    >> Mylisz się. Tak zawsze kończą Ci co zatrudniają ludzi, którzy mają
    >> własną firmę w dupie.
    > Znowu słowa skażone punktem widzenia właściciela. Dopuść że to nie jest
    > ICH firma. /.../ Nikt nie pracuje u Ciebie dlatego, że jesteś fajnym
    > gościem (może jesteś). Jeżeli przestaniesz płacić lub pogorszysz warunki
    > pracy ludzie odejdą i nie będzie w tym niczego dziwnego.
    Z drugiej strony znana mi jest pewna rodzinna firma (z dziada pradziada),
    której pracownicy w "ciężkich czasach" parę miesięcy przepracowali bez,
    lub z obciętą wypłatą, z własnej woli. Wiedzieli, że właściciel robi
    wszystko by najpierw zrealizować zobowiązania wobez nich. Wiedzili też, że
    w czasie "lat tłustych" właściciel firmy uczciwie, aczkolwiek
    proporcjonalnie, dzieli się z nimi zwiększonymi zyskami. Po wyjściu z
    dołka zobowiązania zostały uregulowane. W tym, szczególnym bo odnoszącym
    się do małej firmy przypadku gdzie i pracownicy często od kilku pokoleń
    pracowali, to była ICH firma. To tak w kwestii regulacji prawnych i
    stosunków międzyludzkich.

    --
    pozdro
    poreba


Podobne