Dyskusje / Dworzanie cara Aleksandra

  • Dworzanie cara Aleksandra | "rympal" <rympalinsky@algonet.se>
    Dwór na swoim
    14.11.2006 12:54
    Najbliżsi współpracownicy byłego prezydenta nadal zajmują bardzo ważne
    stanowiska w polityce, biznesie i instytucjach państwowych.

    Aleksander Kwaśniewski stał się patronem licznych karier, kontynuowanych
    także po zakończeniu jego prezydentury.
    Fot. Wikipedia
    Pierwszych dwunastu miesięcy po opuszczeniu luksusowych pomieszczeń Pałacu
    Prezydenckiego, Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy nie mogą zaliczyć do
    udanych. Urząd Skarbowy sprawdza skąd mieli 4 miliony złotych na zakup
    nieruchomości w Puławach. Sam były prezydent musiał w katowickiej
    prokuraturze tłumaczyć się z ułaskawienia zabójcy - Petera Vogla. Miesiąc
    później Prokuratura Apelacyjna wszczęła śledztwo w sprawie wyprowadzenia
    pieniędzy z Komitetu ds. Młodzieży, w czasach, gdy kierował nim Kwaśniewski.
    Posłowie prawicy próbują zaś prześwietlić fundację "Porozumienie bez
    barier", domagając się ujawnienia listy jej sponsorów i ich związków z
    aferami korupcyjnymi III RP.

    Najbliżsi współpracownicy byłego prezydenta nie mają tych problemów. Dla
    większości z nich zmiana władzy oznaczała jedynie podjęcie nowej pracy. Po
    odejściu ze stanowisk, zajęli intratne posady w prywatnym biznesie i ważnych
    urzędach.
    Prawa ręka Kiszczaka
    W grudniu 2005 r. po 10 latach pracy, z Kancelarii Prezydenta odszedł
    Andrzej Gdula - wieloletni szef zespołu doradców Kwaśniewskiego. Objął
    stanowisko przewodniczącego Rady Nadzorczej Polskiej Wytwórni Papierów
    Wartościowych. Zgodnie z przepisami regulującymi obsadę stanowisk w sektorze
    publicznym, szef rady nadzorczej PWPW (podobnie jak prezes rady nadzorczej
    lub zarządu banku czy spółki giełdowej z udziałem Skarbu Państwa) musi być
    osobą o nieposzlakowanej opinii, mieć wykształcenie wyższe ekonomiczne,
    doświadczenie w zarządzaniu spółkami giełdowymi, dobre wyniki w pracy na
    poprzednich stanowiskach biznesowych. Kim zaś jest Andrzej Gdula?

    To urzędnik, któremu w karierze nie przeszkodziły żadne zmiany ustrojowe.
    Gdula (ur. 1942) polityczną karierę zaczynał w latach 70. w Komitecie
    Wojewódzkim PZPR w Bielsku Białej, gdzie w I połowie lat 80. awansował na
    stanowisko sekretarza wojewódzkiego. W 1985 r. został podsekretarzem stanu w
    Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Gen. Czesław Kiszczak awansował go
    dodatkowo na szefa Służby Polityczno - Wychowawczej MSW. Rolą tej formacji
    było głównie szkolenie ideologiczne funkcjonariuszy SB i typowanie ich do
    konkretnych wydziałów (m.in. do słynnej sekcji "D" zajmującej się
    zbrodniczymi działaniami przeciwko Kościołowi). Obowiązki te Gdula wypełniał
    do lipca 1986 r. Potem rozpoczął pracę w Komitecie Centralnym PZPR, gdzie
    był kolejno kierownikiem: Wydziału Społeczno - Prawnego i - co ciekawe -
    Wydziału Prawa i Praworządności.
    Po przełomie 1989 roku, kiedy resortem kierował Kiszczak i później, Gdula
    nadal pracował w MSW. W 1995 r. awansował na doradcę prezydenta ds.
    bezpieczeństwa. Dwa i pół roku później, Kancelaria Prezydenta rekomendowała
    go do rady nadzorczej Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.
    Rekomendacja okazała się na tyle skuteczna, że Gdula - nie dość, że do rady
    trafił to jeszcze natychmiast został jej przewodniczącym. Po upływie
    4-letniej kadencji wrócił do instytucji, która wcześniej go rekomendowała do
    PGNiG. Nie wiadomo czy ze względu na doświadczenie w PGNiG czy z powodu
    innych doświadczeń, Gdula zajął stanowisko wyższe niż poprzednie. Był od
    tego momentu szefem doradców prezydenta. W dalszym awansie w Kancelarii
    Prezydenta przeszkodził mu koniec kadencji Kwaśniewskiego.

    Polityczne zmiany nie pozbawiły Gduli stanowiska przewodniczącego Naczelnej
    Rady Łowieckiej - organizacji skupiającej myśliwych. Tą funkcję Gdula dostał
    w 1989 r. po swoim koledze po fachu, którego dotychczas zastępował - gen.
    bryg. Tadeuszu Pietrzaku - osławionym szefie cieszącej się złą sławą
    Informacji Wojskowej. Myśliwi, z którymi rozmawialiśmy zwracają uwagę, że
    Gdula współpracuje blisko z Lechem Blochem - szefem Polskiego Związku
    Łowieckiego. Prezesem związanej z PZŁ spółki "Łowiec Polski" i redaktorem
    naczelnym gazety o tym samym tytule został syn Andrzeja Gduli - Paweł.
    Wkrótce potem syn i synowa Lecha Blocha zostali zatrudnieni w PWPW. Od wielu
    miesięcy niezależny miesięcznik myśliwski "Brać Łowiecka" opisuje
    nieprawidłowości w funkcjonowaniu PZŁ i NRŁ, wskazując m.in. wyprowadzanie
    związkowych pieniędzy do spółek związanych z byłymi urzędnikami państwowymi.
    Ich artykuły pozostają jednak bez echa.
    Od aparatczyka do ambasadora
    Przez całe lata, Gdula współpracował w Kancelarii Prezydenta ze Stanisławem
    Cioskiem. Do 1989 r. był on członkiem Komitetu Centralnego PZPR i
    współorganizatorem Okrągłego Stołu. W latach 80. - na polecenie gen.
    Czesława Kiszczaka - Ciosek nadzorował inwigilację esbeków skazanych za
    zabójstwo księdza Jerzego Popiełuszki. Celem trzech tajnych operacji było
    uniemożliwienie skazanym podzielenie się prawdą o zbrodni z innymi osobami.

    Po przełomie 1989 roku, Ciosek niemal od razu wyjechał do Moskwy. W tym
    czasie zasłynął pomysłem przedłużenia o 2 lata kadencji prezydenckiej Lecha
    Wałęsy, którego poznał blisko przy obradach okrągłego stołu. Pomysł nie
    został przyjęty, a Ciosek wrócił z Moskwy w 1996 . Pracę znalazł u następcy
    tego, któremu nieudolnie starał się przedłużyć kadencję - aż do listopada
    2005 r. był głównym doradcą Kwaśniewskiego ds. międzynarodowych. Potem
    odszedł na zasłużoną, resortową emeryturę. Jak ustaliliśmy, Ciosek pobiera
    dziś emeryturę w wysokości ok. 4000 zł.

    Paliwa Marka Ungiera
    W prywatnym biznesie szybko znalazł swoje miejsce Marek Ungier - wcześniej
    szef gabinetu prezydenta. Prokuratura warszawska zdecydowała, że nie będzie
    wszczynać postępowania przeciwko Ungierowi w związku z nieprawidłowościami
    finansowymi w spółce "Juventur". Ungier zaangażował się w biznes paliwowy
    jeszcze zanim odszedł z Kancelarii Prezydenta. W lipcu 2005 r. został
    Przewodniczącym Rady Nadzorczej "Acoustic Emission Diagnostic Polska" sp. z
    o.o. (w skrócie AED). "Przedmiotem działalności spółki jest działalność
    usługowa związana z eksploatacją złóż ropy naftowej i gazu ziemnego" -
    czytamy w dokumentach rejestrowych firmy.
    Prezesem Zarządu AED jest ppłk Andrzej Kaźmierczak - wieloletni oficer
    Wojskowych Służb Informacyjnych (pseudonim operacyjny "Siwy") jeden z
    najbliższych współpracowników b. szefa WSI - gen. Marka Dukaczewskiego. Jak
    ustaliła sejmowa komisja ds służb specjalnych i komisja śledcza ds. PKN
    Orlen, ppłk Kaźmierczak był przez lata głównym łącznikiem między WSI a
    mieszkającym we Wiedniu Jeremiaszem Barańskim ps. "Baranina". Nazwisko
    Kaźmierczaka przewija się w śledztwach w sprawach mafii paliwowej i
    nielegalnego handlu bronią przez WSI.

    W Radzie Nadzorczej AED Polska zasiada obok Ungiera syn Andrzeja
    Kaźmierczaka - Jakub. Akt notarialny spółki określił kapitał założycielski
    na 100 tys. zł. 40 proc. udziałów ma ukraińska firma AED z Kijowa, 40 proc.
    firma Unicop (której prezesem zarządu jest Andrzej Kaźmierczak).
    Sam Kaźmierczak ma również 10 proc. udziałów w AED. Jego dawny przełożony -
    gen. Marek Dukaczewski - w listopadzie 2005 r. został przeniesiony w stan
    spoczynku. Nie pełni dziś żadnej oficjalnej funkcji państwowej i pobiera
    wysoką, resortową emeryturę generalską. Czarne chmury nad jego głową zebrały
    się, gdy powstała komisja weryfikacyjna WSI, a Antoni Macierewicz zaczął
    publicznie opowiadać o niezgodnej z prawem działalności Dukaczewskiego. Były
    szef WSI zapowiedział skierowanie sprawy do sądu. Czekam na ten pozew -
    odpowiada drwiąco Macierewicz.
    Wszystko wskazuje więc na to, że postać generała nie raz jeszcze pojawi się
    na pierwszych stronach gazet. Lepiej i bezpieczniej powodzi się jego synowi.
    Marcin Dukaczewski trafił do firmy Prokom Software SA, której szefem jest
    Ryszard Krauze - znajomy Kwaśniewskiego. Po stażu w departamencie prasowym
    firmy, Dukaczewski trafił do biura Zarządu i dziś jest asystentem Krauzego.
    Marcin Dukaczewski jest młodym, obiecującym menadżerem, a jego praca nie ma
    nic wspólnego ze związkami rodzinnymi - zastrzega Marek Zieleniewski -
    dyrektor Departamentu Komunikacji Korporacyjnej Prokomu.
    To organizacja mająca homologację Światowego Związku Tenisa Ziemnego (WTA).
    Jako jedyna w Polsce organizuje wszystkie oficjalne zawody w tenisie. Musi
    do niej należeć każdy klub chcący delegować zawodników na mistrzostwa.
    Związek skupia kilkuset członków i kilkadziesiąt klubów z terenu całego
    kraju. Od lat kierowali nim doświadczeni trenerzy tenisowi, którzy starali
    się wypromować polskie talenty w tej dziedzinie sportu lub najbardziej znani
    zawodnicy (np. Wojciech Fibak). Dubaniowski nigdy nie był ani trenerem ani
    zawodnikiem; jego kontakt z tą dziedziną sportu ogranicza się do gier
    towarzyskich.

    Z kolei Marek Siwiec - były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, znany z
    drwin z Jana Pawła II w Kaliszu i łamania przepisów drogowych - jest dziś
    ważnym dygnitarzem SLD (pełni funkcję członka Zarządu Krajowego i szefa
    Sekretariatu Międzynarodowego partii) i eurodeputowanym. W Parlamencie
    Europejskim Siwiec jest m.in. przewodniczącym polskiej delegacji w Partii
    Europejskich Socjalistów. Ze szczególnym zaangażowaniem zajmuje się
    opowiadaniem o problemach ludzi biednych i alarmowaniem o dywersyfikacji
    dochodów społeczeństwa. To jego dawne przyzwyczajenie, bowiem jeszcze jako
    minister często publicznie zabierał głos w sprawie problemów ubogich i ich
    wyzysku przez korporacje. Aby się nie spóźniać, do europejskiego parlamentu
    Marek Siwiec - tak jak w czasach, kiedy był ministrem - dojeżdża luksusowym
    modelem BMW.
    Ochrona pod egidą Sobotki
    Skandale, przestępcza rola w aferze starachowickiej i wyrok skazujący nie
    przeszkodziły w biznesowej karierze Zbigniewa Sobotki. Sobotka - były
    wiceminister spraw wewnętrznych i zastępca Krzysztofa Janika - od 1997 r.
    związany jest z firmą ochroniarską EkoTrade. Do 2005 roku zasiadał w jej
    radzie nadzorczej. Inni członkowie rady nadzorczej EkoTrade to: Andrzej
    Piłat - wiceminister infrastruktury w rządzie Jerzego Buzka oraz dr Jerzy
    Jerschina - w latach 80. rezydent I Departamentu MSW w Berlinie i Wiedniu.

    Prezesem Zarządu EkoTrade jest jego syn Jacek Jerschina. Jak ustaliliśmy,
    Prokuratura Rejonowa Warszawa - Mokotów prowadziła kilkanaście postępowań
    przeciwko Jerschinie o znęcanie się nad rodziną, brutalne bicie żony,
    uprowadzenie dziecka i wszczynanie pijackich awantur. Wszystkie śledztwa
    były umarzane mimo istotnych dowodów (m.in. obdukcji lekarskich żony
    Jerschiny), a samemu sprawcy nie odebrano nawet pozwolenia na broń. Sam
    Jerschina zaprzecza jakoby kiedykolwiek znęcał się nad rodziną. Dysponujemy
    wstrząsającą dokumentacją medyczną z pobić i uwiarygodniającymi ją
    fotografiami.
    EkoTrade chroni najważniejsze budynki administracji państwowej - sądy,
    prokuratury, gmach Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego. Do
    niedawna chronił także. Gospodarstwo Pomocnicze Kancelarii Premiera. W maju
    2005 r. firma otrzymała z rąk Aleksandra Kwaśniewskiego godło "Teraz
    Polska". Z dokumentów, do których dotarło "Polskie Radio Online" wynika
    jednoznacznie, że godło zostało przyznane niezgodnie z prawem. Pierwszym
    warunkiem jest niezaleganie z opłatami do Skarbu Państwa. Tymczasem w dniu
    składania wniosku o godło, spółka zalegała ok. miliona zł. z tytułu
    niezapłaconych podatków. Nie zdarzyło się to ani jednej innej firmie
    ubiegającej się o godło.
    Na etacie niejawnym
    Czym można tłumaczyć ten bezprecedensowy przypadek? Jacek Jerschina chwali
    się, że jest zatrudniony na niejawnym etacie Agencji Bezpieczeństwa
    Wewnętrznego. Jak wynika z zebranych przez nas dokumentów, z opresji często
    ratował go Robert Rzesoś - do niedawna szef Centrum Finansowo - Bankowego
    "Nowy Świat" (w tym samym czasie człowiek odpowiedzialny za przetargi
    związane z budową luksusowego hotelu), a dziś członek rady nadzorczej
    Fundacji Uniwersytetu Warszawskiego.
    Policjantom, którzy półtora roku temu chcieli zatrzymać i jego i Jerschinę
    za pijackie awantury, Rzesoś zagroził zwolnieniem z pracy. "Poinformował
    nas, że poprzez swoje koneksje doprowadzi nas do zwolnienia z pracy oraz, że
    skończymy w więzieniu" - czytamy w notatce policyjnej z 27.04.2005. Sam
    Rzesoś zaprzecza wszystkiemu. Autorowi niniejszego tekstu grozi procesem
    sądowym. Twierdzi, że nigdy nie wszczynał awantur i nie groził
    funkcjonariuszom. Dysponujemy kserokopią notatki policyjnej i kopią aktu
    oskarżenia przeciwko niemu. Podczas rozmowy z policjantami, Rzesoś
    powoływał się na znajomość z Ryszardem Kaliszem - byłym sekretarzem stanu w
    kancelarii Kwaśniewskiego, późniejszym ministrem spraw wewnętrznych, dzis
    posłem SLD. Kalisz zaprzeczył, aby komukolwiek pomagał unikać jakichkolwiek
    prawnych konsekwencji popełnionych czynów.
    Najbliżsi współpracownicy byłego prezydenta wiodą dziś spokojne życie. Po
    zmianie warty w Pałacu Prezydenckim, każdy z nich bardzo szybko znalazł dla
    siebie nowe miejsce pracy. Niezależnie od tego czy trafili do biznesu czy na
    państwowe urzędy, zachowali kontakty i wpływy z dawnych lat. Stare
    angielskie powiedzenie mówi, że jakość polityka poznaje się po tym jak sobie
    radzi gdy rządzą jego oponenci. Współpracownicy byłego prezydenta radzą
    sobie nie najgorzej.
    Leszek Szymowski

    http://www.polskieradio.pl/media/artykul.aspx?id=188


  • Re: Dworzanie cara Aleksandra | "Panslavista" <panslavista@wp.pl>
    Zbyt wielki awans - tylko parchaty królik...

  • Re: Dworzanie cara Aleksandra | "pluton_" <pluton_onet@poczta.onet.pl>
    jestem za tym, zeby od dzis (prawo nie dziala wstecz)
    wszystkich wspolpracownikow ustepujacego prezydenta
    zagazowac i spalic.


    --
    pozdrawiam
    P.L.U.T.O.N.: Positronic Lifeform Used for Troubleshooting and Online
    Nullification



  1  

Podobne